Moje życie jest jak bajka. Stara, znana wszystkim: miała matka trzech synów, dwóch starszych było do rzeczy, a trzeci, najmłodszy, trafił się z ADHD, astygmatyzmem, różnowidzeniem i dysfunkcjami motorycznymi - mówiąc językiem bajki, głuptas. Ale bajka tak się baje, że koniec końców to właśnie ten głuptas pokonał smoka, a przy okazji zdobył rękę księżniczki i jeszcze stworzył własne królestwo.
Rafał Ziemkiewicz odsłania kulisy swojego prywatnego życia.
“Parę razy robiłem rzeczy szalone. Taką rzeczą szaloną było napisanie „Ciała obcego”. To książka, która kompletnie nie pasuje do wizerunku prawicowego publicysty, a została wydana pod moim nazwiskiem, nie pod pseudonimem. Nawet moi najwięksi fani mieli problem, co z nią zrobić? Jak nad tym przejść do porządku dziennego? I zresztą nie ma już chętnych, żeby ją wznawiać, choć sprzedała się wcale nieźle, autor jest dziś bardziej znany, niż był wtedy, a dziesięć czy piętnaście lat późniejsze „50 twarzy Greya” odczarowało klimaty sado-maso i przyswoiło je popkulturze.”
“Pamiętam scenę z Katedry, z inauguracji prezydenta Nawrockiego, gdzie mnie zaproszono. Siedzę tam wśród samych oficjeli, drogie garnitury, zegarki i patrzę, jak księża z tacami wracają na zakrystię, a na tacach same dychy i dwudziestki. Jedna pięćdziesiątka na kilkanaście innych banknotów. Ależ mnie to wkurzyło na maksa! Mało nie krzyknąłem – “to jest ta prawica, co tak lubi mówić o tradycji”? Jakbym był księdzem i ktoś taki by mi wrzucił dwie dychy, to bym mu tą tacą w łeb dał. No, zapłać jak na miarę tego, co masz, nie jak rencistka czy student na stypendium.”
“Mam wrażenie, że to mi Tato załatwił. Ja myślę, że on tam na górze jest wysoko notowany – „cichy i pokornego serca”, całe życie ciężkiej, uczciwej, pracy, w Ewangelii stoi jasno, że takich Pan lubi najbardziej. I że po prostu użył wpływów, żeby mi to rozpieprzone życie poukładać. Bo w tym, że ja Olę poznałem, było coś metafizycznego. Coś niesamowitego. Zaczynając od tego, że raz się minęliśmy i nic z tego nie wyszło. A potem się poznaliśmy akurat wtedy, kiedy w jej życiu i w moim życiu zaczęło się wszystko na nowo układać. I szybko urodziło się pierwsze dziecko, które trzeba przyznać, jak na rodzinę katolickich fundamentalistów, było trochę wcześniakiem. Ale na ślubie nic nie było widać. Zdjęcia ze ślubu są piękne, jedno wisi w moim gabinecie i jest moim ulubionym.”